środa, 18 lutego 2015

Rozdział 1

Wróciłam do małej chatki, w której mieszkałam, położyłam koszyk z jabłkami na stole i poprawiłam moją sukienkę. Spojrzałam na moich rodziców, którzy właśnie weszli do kuchni. Byli bladzi, spoglądali raz na mnie, a raz na siebie nawzajem. Wiedziałam, że coś się stało tylko nie wiedziałam jeszcze co. Usiadłam na jednym z krzeseł i spojrzałam po raz kolejny na nich.

-Czy coś się stało?-moja mama otworzyła usta, aby coś powiedzieć, ale po chwili znów je zamknęła i milczała, więc głos zabrał tata

-Córeczko, powiemy ci o co chodzi, ale pamiętaj, że nie musisz tego robić-w jego oczach widać było troskę, a ja z sekundy na sekundę coraz bardziej się bałam tego co mi chce powiedzieć. Przytaknęłam głową na znak, że rozumiem i wyczekująco na niego patrzałam.

-Masz od dziś 16 lat, a książę Harry chce aby wszystkie dziewczęta w wieku szesnastu lat wstawiły się dziś u niego do godziny 16, ale my nie chcemy żebyś tam poszła-przełknęłam nerwowo ślinę, decyzja należała do mnie, a ja nie wiedziałam co zrobić. Wstałam, podeszłam do rodziców i ich przytuliłam. 

-To przecież nic takiego, pójdę tam i wrócę szybciej niż myślicie-gładziłam ręką plecy mamy. 

-Dobrze, to jest twój wybór-tata lekko się uśmiechnął, zostawił w moim uścisku tylko mamę i wziął jedno jabłko z koszyka. Odsunęłam się od mamy i spojrzałam w jej smutne brązowe oczy. 

-Zrobię obiad-poszła do spiżarki, a ja poszłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam z szafy inną sukienkę, którą ubrałam, usiadłam na stołku przed lustrem i zaczęłam czesać moje dość długie włosy. Zastanawiało mnie to po co książę Harry wydał taki rozkaz, to wszystko nie miało sensu. Nie zadręczałam się dłużej moim myślami, odłożyłam moją szczotkę na małą szafkę i wyszłam z mojego pokoju. Weszłam do kuchni, w której moja mama stawiała gotowy obiad na stole, wzięłam sztućce, położyłam je obok każdego talerza i zasiadłam do stołu wraz z tatą. Po chwili moja mama dołączyła do nas i zaczęliśmy jeść. Kiedy skończyliśmy jeść wspólny posiłek była już 14, chciałam pomóc mojej mamie posprzątać, ale ona mi zabroniła i kazała już jechać do księcia Harry'ego. Posłusznie wyszłam z domu i poszłam do stajni, mieliśmy dwa konie, które kiedyś dostaliśmy w prezencie. Ja nie niestety nie pochodzę z bogatej rodziny, więc nie mamy pieniędzy żeby kupić jeszcze kilka koni. Podeszłam do taty, który skończył siodłać naszą klacz, była ona biała i miała bujną grzywę. Tata pomógł mi wejść na konia, poprawiłam sukienkę i się z nim pożegnałam. Wyjechałam ze stajni i zaczęłam jechać w stronę zamku księcia. Mój tata miał się o wiele lepiej bo nie musiał jeździć w damskim siodle. Jechałam bez pośpiechu, rozglądałam się dookoła i zachwycałam pięknymi widokami lub bogato zdobionymi chatami, a nawet domami. Kiedy zsiadłam z konia i przywiązałam go do pobliskiej drewnianej barierki przyjrzałam się dokładnie zamkowi, był piękny i duży, w każdym calu idealny, weszłam do środka za kilkoma ślicznymi dziewczynami w czerwonych sukniach. Usiadłam na jednym z foteli wskazanych przez służbę księcia i spojrzałam na zegar, który wybił szesnastą, co oznaczało że jestem ostatnia. Uważnie przyglądałam się każdej dziewczynie, wszystkie były takie śliczne, a ich suknie były zachwycające przy nich wyglądałam jak mała, brzydka i bezdomna dziewczynka.

Cassandra

Zegar wybił 19, a przede mną była jeszcze jedna dziewczyna, która właśnie weszła do gabinetu księcia. Byłam lekko zestresowana, sama nie wiem czym, ale byłam. Kiedy urocza blondynka w szarej sukni wyszła z gabinetu wstałam i wzięłam głęboki wdech. Podeszłam do drzwi, lekko do nich zapukałam i po usłyszeniu słów "proszę" weszłam. Zamknęłam za sobą drzwi i spojrzałam na księcia, który siedział za swoim biurkiem i uważnie ilustrował mnie wzrokiem.

-Jak ci na imię?-wyprostował się i uważnie mi się przyglądał

-Cassandra, proszę księcia

-Usiądź-wskazał krzesło na przeciwko jego biurka, posłusznie wykonałam jego rozkaz, usiadłam, poprawiłam sukienkę i znów na niego spojrzałam.

-Jesteś bardzo młoda, na pewno masz 16 lat?

-Tak, proszę księcia. Właśnie dziś skończyłam 15 lat-na jego ustach pojawił się lekki uśmiech.

-Wiesz dlaczego tu jesteś?-książę znów spoważniał

-Nie, proszę księcia-wstał i podszedł do okna, przyglądał się widokom, przez co stał do mnie plecami.

-No to ja ci powiem-nadal patrzał się w jeden punkt, który był na dworze


Obserwatorzy